-No nie wiem... -Chwyciłam go za rękę i szepnęłam ciche proszę.
-Ok. No to ja sam nie pamiętam co się dokładnie wydarzyło, ale hmmm... Tak wszystko zaczęło się kiedy poszliśmy do gimnazjum. Ja, Leon, Violetta i Ludmiła byliśmy zgraną paczką. Mieliśmy pakt, który mówił że w przyjaźń jest na pierwszym miejscu itd. Lecz jedna z najważniejszych zasad mówiła iż w paczce nie możemy dopuścić do miłości. Wiesz o co mi chodzi? -Zwrócił się do mnie, a ja kiwnęłam głową iż rozumiem cała historia bardzo mnie zaciekawiła i postanowiła dalej słuchać uważnie, co jakiś czas sięgając do miseczki po żelka.
-Byliśmy bardzo zgrani, zawsze wszystko robiliśmy razem. Każdy z nas był dobry w czymś innym, a mimo wszystko te nasze talenty łączyły się w jeden. Violetta grała na fortepianie lecz nie byle jak kiedy Ona zaczynała grać na fortepianie, to nawet w najzimniejszy dzień w roku robiło Ci się gorąco. Jej palce były jak zaczarowane. Ludmiła kochała poezję, teatr i grę aktorską, potrafiła zagrać wszystkich i wszystko począwszy od nieśmiałej dziewczynki, do wrednej, rozpuszczonej jędzy. Kiedy recytowała jakiś wiersz to tak jakby ktoś zanurzył jej głos w miodzie, był taki słodki, a zarazem donośny. Ja byłem tym od tańca... Hip Hop, jazz, taniec towarzyski, step, break dance, street dance, taniec ludowy, a nawet balet żaden nie był mi obcy, ani żadnego się nie bałem. Natomiast Leon śpiewał, ale jakbyś Go usłyszała to po prostu no nie wiem... Możesz się roztopić. -Powiedział entuzjastycznie. Widać, że to wspomnienie sprawia mu wiele radości. Zastanawia mnie kim jest lub była Violetta.
-Jak pewnie zauważyłaś wszystkie nasze pasje łączyły się w jedną związaną z muzyką, bo kto by chciał oglądać spektakl, bez tańca? Jak można tańczyć bez piosenki i śpiewać bez melodii? Wszystko to się ze sobą łączy. Ale jak pewnie się domyślasz nic nie trwa wiecznie. Leon i Violetta zaczęli się od nas oddalać. Unikali wyjść we czwórkę, kiedy chcieliśmy iść do kina Viola niby źle się czuła, a Leon uczył. I tak zawsze. Pewnego wieczoru ja i Ludmiła wracaliśmy z kina i zobaczyliśmy to czego widzieć nie chcieliśmy. Leon i Viola całowali się, niby nic lecz dla nas był to cios. Złamali kolejną zasadę naszej paczki. Pokłóciliśmy się. Któregoś dnia Ludmiła oznajmiła mi że widziała już ich w podobnej sytuacji i nic mi nie mówiła, bo nie chciała stracić kumpli. Lecz dodała, że ma plan zemsty. Nie powiedziała mi co dokładnie ma na myśli... Ja wybaczyłem to Leonowi i Violce. Znowu byliśmy nie rozłączni. Oczywiści Viola i Leon byli parą... Do czasu... Pewnego dnia do mnie i Ludmiły przyjechali uczniowie z Hiszpanii na wymianę. Ja bardzo dobrze dogadywałem się z mieszkanką Ludmiły, Clarą natomiast ona znalazła wspólny język z Felipe moim współlokatorem. Po jednym ze spotkań Violetty i Felipa okazało się, że są oni parą. Ponoć Ferro powiedziała mu, że Viola jest wolna i szuka takiego chłopaka jak on. Kiedy nadszedł dzień wyjazdu Hiszpanów, Viola była smutna natomiast Leon miał nadzieję, że odbudują związek. Nie zdążyli...
-Czy to znaczy, że Ta dziewczyna Violetta nie żyje. -Zapytałam łamiącym głosem. No bo Maxi mówi o niej w czasie przeszłym itd. Nie potrafię uwierzyć, że Lu serio się tak zachowała. Ona jest okropna.
-Nie nie Viola żyje. -Uspokoił mnie Ponte.
-Viola nadal myślała o Felipe i okazało się, że nie zerwali tylko, że rodzina Castillo przeprowadza się do Hiszpanii. Potem Leon był w jeszcze gorszym stanie i dowiedział się, że to przez Jego kuzynkę. Od tam tej pory docinają sobie na każdym kroku, a Leon żadnej dziewczyny nie traktuje poważnie.
-To straszne... Przecież ty nie jesteś niczemu winien, a najbardziej cierpisz. -Powiedziałam łagodnie i cmoknęłam go w policzek. Po chwili Maxi już się zbierał, a ja udałam się do sklepu po zakupy na kolację.
Dzień później
Ludmiła
Dzisiaj pierwszy raz od tylu lat Leon do mnie przyjdzie. Sama nie wiem czemu się stresuję, chyba ze względu na nasz dom, meble, pokój i ojca. Znowu nie wrócił na noc pewnie się upił i teraz leży w rowie lub przynosi wstyd przed sąsiadami. Aż mi się robi nie dobrze kiedy wchodzę do tego pomieszczenia ''mojego pokoju''. Te stare różowe tapety odrywające się od ścian, dziurawa wykładzina robiąca za panele, zużytą sofę na której śpię, brudną szafę i połamane biurko. Do tego te firany szare od dymu papierosów ojca. Mimo, że posprzątane tak straszne. No nie ważne... O czy to Leon chyba tak, bo to już 11.00. Szybko podreptałam do "przedpokoju", który jest w kuchni i otwarłam drzwi. Kiedy Leon wszedł widać, że się zdziwił tylko czym.
-Co zdziwiony? Zaskoczony, że przyjmuję Cię w tym tak? -Pytam sarkastycznie, pokazując rękami na ''nasz przytulny dom".
-Ale spodziewałeś się, że przyjmę Cię w zamku z służbą i złotymi naczyniami? Przykro mi, ale tak żyją ludzie utrzymywani z jednej pensji kucharki i kelnerki w barze szybkiej obsługi! -Wykrzyczałam mu prosto w twarz sama nie wiem czemu może z bezsilności, z żalu, że nie uwierzył mi tylko Maxiemu. Wiem zachowałam się okropnie lecz tak dawno nie płakałam, a płacz, krzyk i złość zwłaszcza w stronę osób na których mi zależy to tak jakbym się im wyżalała. Padło na Leona sama nie wie dlaczego. Po chwili wszedł do mojego pokoju usiadł obok mnie i nic nie powiedział tylko mnie objął. Objął, pogłaskał po włosach i wyszeptał przepraszam. Poczułam się tak jak kiedyś jak wtedy, gdy miałam Go przy sobie zawsze, jak przy starszym bracie. Wiem, że gesty które mi teraz okazał w jego języku mówią wszystko będzie dobrze, poradzimy sobie. Nagle usłyszałam wrzask, tłuczenie szkła w kuchni. Wrócił pomyślałam, odruchowo mocniej wtuliłam się w Leona, On to chyba poczuł. Szybko wstał i zobaczył, że to mój ojciec rzuca tymi okropnymi przezwiskami w moją stronę.
-Szybko zabierz tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wychodzimy stąd. -Powiedział ciepłym i stanowczym głosem. Nie wiem dlaczego przeczuwałam tą sytuację i miałam spakowane najważniejsze rzeczy w szkolnej torbie. Należał do nich kolaż zdjęć ze mną, Leonem, Maxim, Violą, moją mamą, tatą i kilkoma pustymi miejscami na zdjęcia Francesci i tego jedynego. Stary miś, którego dostałam od Leona i jego mamy, oraz inne mniej ważne przedmioty.
Szybko wybiegliśmy z mieszkania.
-Ja na prawdę nie miałem pojęcia. -Oznajmił Leon. Widziałam w jego oczach przerażenie, smutek i żal. Posłałam mu ciepły uśmiech, który starał się odwzajemnić.
Po chwili okazało się, że doszliśmy do domu Leona. Nic się nie zmienił jest to średniej wielkości piętrowy biały domek z cegły. Ma brązową dachówkę oraz drzwi i ramy okien w tym samym kolorze. Dookoła znajduje się duży ogród, a w nim (tylko z przodu domu) białe, żółte i niebieskie kwiaty głównie hortensje. Leon otworzył drzwi i przywitał nas piękny zapach ciasta oraz obiadu. W przedpokoju wszystko było nowoczesne i gustowne biało-brązowe szafy i ławeczka oraz fioletowe ściany. Kolejnym pomieszczeniem był ogromny biało-brązowo-beżowy salon w centrum po lewej stronie znajdował się biały kominek oraz dwie pufy, bardziej przy środkowej ścianie ustawione były dwie duże skórkowe kanapy w białym kolorze oraz fotele w tej samej barwie. Na ścianie wisiał duży telewizor, a pod nim rozciągały się brązowe komody. W całym pomieszczeniu znajduje się wiele roślin. Na ziemi leży ogromny miękki biały dywan, zaś ściany pokryte są beżową farbą. Z prawej strony znajdowała się dość duża biało-turkusowa kuchnia. Po, której krząta się ciocia.
-Już jesteś Skarbie? Obiad będzie za dwadzieścia minut. -Zawołała, mieszając zupę w garnku.
-Tak mamo słuchaj: Ludmiła zostanie u nas przez jakiś czas mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? -Oznajmił nalewając sok jabłkowy do dzbanka, na co ciocia powoli odwróciła się. Wygląda tak promiennie jak ją zapamiętałam. Wysoka, szczupła, brunetka o długich falowanych włosach. Ubrana w różową zwiewną sukienkę do kolan i fartuch, a na jej twarzy gości promienny uśmiech oraz czarne okulary "kotki". W jej oczach zauważyłam łzy i radość. Od razu rzuciła się w moją stronę i zaczęła ściskać.
-Ludmiła oczywiście, że nie mam nic przeciwko, nawet nie wiesz jak tęskniłam. Ale co się stało? -Zapytała zmartwiona. I opowiedzieliśmy jej wszystko.
-Moja biedna malutka. -Powiedziała powstrzymując łzy.
-Leon zaprowadź Ludmiłę do pokoju gościnnego tego obok Twojego. Za raz będzie obiad. -Oznajmiła oszołomiona i wyszła do ogrodu zadzwonić.
-No to Twoje królestwo. -Powiedział Leon, a mnie zamurowało znajdowałam się w dość dużym pokoju, z różową tapetą w paski i mięciutką białą wykładziną na ziemi. Pod ścianą stało ogromne białe łóżko z szaro-różową pościelą w grochy. Przy dużym oknem stoi zgrabne białe biurko, a obok niego regały z pułkami. W pokoju jest garderoba oraz mała łazienka z wanną i ogromnym lustrem.
Lecz najmilszą rzeczą jaką zauważyłam były nasze fotografie z dzieciństwa wiszące nad łóżkiem, nie nowy laptop, nie nowa komórka tylko te zdjęcia. Po moich polikach zaczęły spływać łzy w końcu poczułam się jak w domu. Takim prawdziwym i rozpłakałam się na dobre, chyba bardzo głośno, bo przybiegła ciocia, przytuliła mnie i też zaczęła płakać. Zdezorientowany Leon nie wiedział co się dzieje i przerażony stanął w drzwiach i patrzył co się dzieje.



♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam, witam xd
Na początku chcę was bardzo przeprosić, że tak długo nie było rozdziału. Ale wiecie jak to jest szkoła, szkoła i szkoła, a z tego co wiem was też ciągle męczą to kartkówka to testem lub sprawdzianem :/
Jak widzicie pogodziłam Leona i Lu lecz nie wszystko będzie takie kolorowe myślicie, że Maxi mówił prawdę i co dzieje się u Diego tego i wiele więcej dowiecie się w nexcie XD
Po drugie bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem i bardzo się cieszę, że opowiadanie spodobało się nowym osobą :)
Po trzecie wena do mnie wróciła to może ze szczęścia ^^
Tak co jeszcze hmm powiem tylko tyle, że już się nie mogę doczekać niedzieli, bo w końcu będą moje urodziny ta 16 XD
Całuski Sofie :***
-Już jesteś Skarbie? Obiad będzie za dwadzieścia minut. -Zawołała, mieszając zupę w garnku.
-Tak mamo słuchaj: Ludmiła zostanie u nas przez jakiś czas mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? -Oznajmił nalewając sok jabłkowy do dzbanka, na co ciocia powoli odwróciła się. Wygląda tak promiennie jak ją zapamiętałam. Wysoka, szczupła, brunetka o długich falowanych włosach. Ubrana w różową zwiewną sukienkę do kolan i fartuch, a na jej twarzy gości promienny uśmiech oraz czarne okulary "kotki". W jej oczach zauważyłam łzy i radość. Od razu rzuciła się w moją stronę i zaczęła ściskać.
-Ludmiła oczywiście, że nie mam nic przeciwko, nawet nie wiesz jak tęskniłam. Ale co się stało? -Zapytała zmartwiona. I opowiedzieliśmy jej wszystko.
-Moja biedna malutka. -Powiedziała powstrzymując łzy.
-Leon zaprowadź Ludmiłę do pokoju gościnnego tego obok Twojego. Za raz będzie obiad. -Oznajmiła oszołomiona i wyszła do ogrodu zadzwonić.
-No to Twoje królestwo. -Powiedział Leon, a mnie zamurowało znajdowałam się w dość dużym pokoju, z różową tapetą w paski i mięciutką białą wykładziną na ziemi. Pod ścianą stało ogromne białe łóżko z szaro-różową pościelą w grochy. Przy dużym oknem stoi zgrabne białe biurko, a obok niego regały z pułkami. W pokoju jest garderoba oraz mała łazienka z wanną i ogromnym lustrem.
Lecz najmilszą rzeczą jaką zauważyłam były nasze fotografie z dzieciństwa wiszące nad łóżkiem, nie nowy laptop, nie nowa komórka tylko te zdjęcia. Po moich polikach zaczęły spływać łzy w końcu poczułam się jak w domu. Takim prawdziwym i rozpłakałam się na dobre, chyba bardzo głośno, bo przybiegła ciocia, przytuliła mnie i też zaczęła płakać. Zdezorientowany Leon nie wiedział co się dzieje i przerażony stanął w drzwiach i patrzył co się dzieje.
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Witam, witam xd
Na początku chcę was bardzo przeprosić, że tak długo nie było rozdziału. Ale wiecie jak to jest szkoła, szkoła i szkoła, a z tego co wiem was też ciągle męczą to kartkówka to testem lub sprawdzianem :/
Jak widzicie pogodziłam Leona i Lu lecz nie wszystko będzie takie kolorowe myślicie, że Maxi mówił prawdę i co dzieje się u Diego tego i wiele więcej dowiecie się w nexcie XD
Po drugie bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem i bardzo się cieszę, że opowiadanie spodobało się nowym osobą :)
Po trzecie wena do mnie wróciła to może ze szczęścia ^^
Tak co jeszcze hmm powiem tylko tyle, że już się nie mogę doczekać niedzieli, bo w końcu będą moje urodziny ta 16 XD
Całuski Sofie :***