piątek, 30 października 2015

005 || Przeprosiny.

 -Powiedz mi... Dlaczego oni się tak nienawidzą? - Poprosiłam chłopaka, który jako jedyny był ze mną szczery.
-No nie wiem... -Chwyciłam go za rękę i szepnęłam ciche proszę.
-Ok. No to ja sam nie pamiętam co się dokładnie wydarzyło, ale hmmm... Tak wszystko zaczęło się kiedy poszliśmy do gimnazjum. Ja, Leon, Violetta i Ludmiła byliśmy zgraną paczką. Mieliśmy pakt, który mówił że w przyjaźń jest na pierwszym miejscu itd. Lecz jedna z najważniejszych zasad mówiła iż w paczce nie możemy dopuścić do miłości. Wiesz o co mi chodzi? -Zwrócił się do mnie, a ja kiwnęłam głową iż rozumiem cała historia bardzo mnie zaciekawiła i postanowiła dalej słuchać uważnie, co jakiś czas sięgając do miseczki po żelka.
-Byliśmy bardzo zgrani, zawsze wszystko robiliśmy razem. Każdy z nas był dobry w czymś innym, a mimo wszystko te nasze talenty łączyły się w jeden. Violetta grała na fortepianie lecz nie byle jak kiedy Ona zaczynała grać na fortepianie, to nawet w najzimniejszy dzień w roku robiło Ci się gorąco. Jej palce były jak zaczarowane. Ludmiła kochała poezję, teatr i grę aktorską, potrafiła zagrać wszystkich i wszystko począwszy od nieśmiałej dziewczynki, do wrednej, rozpuszczonej jędzy. Kiedy recytowała jakiś wiersz to tak jakby ktoś zanurzył jej głos w miodzie, był taki słodki, a zarazem donośny. Ja byłem tym od tańca... Hip Hop, jazz, taniec towarzyski, step, break dance, street dance, taniec ludowy, a nawet balet żaden nie był mi obcy, ani żadnego się nie bałem. Natomiast Leon śpiewał, ale jakbyś Go usłyszała to po prostu no nie wiem... Możesz się roztopić. -Powiedział entuzjastycznie. Widać, że to wspomnienie sprawia mu wiele radości. Zastanawia mnie kim jest lub była Violetta. 
-Jak pewnie zauważyłaś wszystkie nasze pasje łączyły się w jedną związaną z muzyką, bo kto by chciał oglądać spektakl, bez tańca? Jak można tańczyć bez piosenki i śpiewać bez melodii? Wszystko to się ze sobą łączy. Ale jak pewnie się domyślasz nic nie trwa wiecznie. Leon i Violetta zaczęli się od nas oddalać. Unikali wyjść we czwórkę, kiedy chcieliśmy iść do kina Viola niby źle się czuła, a Leon uczył. I tak zawsze. Pewnego wieczoru ja i Ludmiła wracaliśmy z kina i zobaczyliśmy to czego widzieć nie chcieliśmy. Leon i Viola całowali się, niby nic lecz dla nas był to cios. Złamali kolejną zasadę naszej paczki. Pokłóciliśmy się. Któregoś dnia Ludmiła oznajmiła mi że widziała już ich w podobnej sytuacji i nic mi nie mówiła, bo nie chciała stracić kumpli. Lecz dodała, że ma plan zemsty. Nie powiedziała mi co dokładnie ma na myśli... Ja wybaczyłem to Leonowi i Violce. Znowu byliśmy nie rozłączni. Oczywiści Viola i Leon byli parą... Do czasu... Pewnego dnia do mnie i Ludmiły przyjechali uczniowie z Hiszpanii na wymianę. Ja bardzo dobrze dogadywałem się z mieszkanką Ludmiły, Clarą natomiast ona znalazła wspólny język z Felipe moim współlokatorem. Po jednym ze spotkań Violetty i Felipa okazało się, że są oni parą. Ponoć Ferro powiedziała mu, że Viola jest wolna i szuka takiego chłopaka jak on. Kiedy nadszedł dzień wyjazdu Hiszpanów, Viola była smutna natomiast Leon miał nadzieję, że odbudują związek. Nie zdążyli... 
-Czy to znaczy, że Ta dziewczyna Violetta nie żyje. -Zapytałam łamiącym głosem. No bo Maxi mówi o niej w czasie przeszłym itd. Nie potrafię uwierzyć, że Lu serio się tak zachowała. Ona jest okropna.
-Nie nie Viola żyje. -Uspokoił mnie Ponte. 
-Viola nadal myślała o Felipe i okazało się, że nie zerwali tylko, że rodzina Castillo przeprowadza się do Hiszpanii. Potem Leon był w jeszcze gorszym stanie i dowiedział się, że to przez Jego kuzynkę. Od tam tej pory docinają sobie na każdym kroku, a Leon żadnej dziewczyny nie traktuje poważnie. 
-To straszne... Przecież ty nie jesteś niczemu winien, a najbardziej cierpisz. -Powiedziałam łagodnie i cmoknęłam go w policzek. Po chwili Maxi już się zbierał, a ja udałam się do sklepu po zakupy na kolację. 

Dzień później 

Ludmiła

 Dzisiaj pierwszy raz od tylu lat Leon do mnie przyjdzie. Sama nie wiem czemu się stresuję, chyba ze względu na nasz dom, meble, pokój i ojca. Znowu nie wrócił na noc pewnie się upił i teraz leży w rowie lub przynosi wstyd przed sąsiadami. Aż mi się robi nie dobrze kiedy wchodzę do tego pomieszczenia ''mojego pokoju''. Te stare różowe tapety odrywające się od ścian, dziurawa wykładzina robiąca za panele, zużytą sofę na której śpię, brudną szafę i połamane biurko. Do tego te firany szare od dymu papierosów ojca. Mimo, że posprzątane  tak straszne. No nie ważne... O czy to Leon chyba tak, bo to już 11.00. Szybko podreptałam do "przedpokoju", który jest w kuchni i otwarłam drzwi. Kiedy Leon wszedł widać, że się zdziwił tylko czym. 
-Co zdziwiony? Zaskoczony, że przyjmuję Cię w tym tak? -Pytam sarkastycznie, pokazując rękami na ''nasz przytulny dom". 
-Ale spodziewałeś się, że przyjmę Cię w zamku z służbą i złotymi naczyniami? Przykro mi, ale tak żyją ludzie utrzymywani z jednej pensji kucharki i kelnerki w barze szybkiej obsługi! -Wykrzyczałam mu prosto w twarz sama nie wiem czemu może z bezsilności, z żalu, że nie uwierzył mi tylko Maxiemu. Wiem zachowałam się okropnie lecz tak dawno nie płakałam, a płacz, krzyk i złość zwłaszcza w stronę osób na których mi zależy to tak jakbym się im wyżalała. Padło na Leona sama nie wie dlaczego. Po chwili wszedł do mojego pokoju usiadł obok mnie i nic nie powiedział tylko mnie objął. Objął, pogłaskał po włosach i wyszeptał przepraszam. Poczułam się tak jak kiedyś jak wtedy, gdy miałam Go przy sobie zawsze, jak przy starszym bracie. Wiem, że gesty które mi teraz okazał w jego języku mówią wszystko będzie dobrze, poradzimy sobie. Nagle usłyszałam wrzask, tłuczenie szkła w kuchni. Wrócił pomyślałam, odruchowo mocniej wtuliłam się w Leona, On to chyba poczuł. Szybko wstał i zobaczył, że to mój ojciec rzuca tymi okropnymi przezwiskami w moją stronę.
-Szybko zabierz tylko najpotrzebniejsze rzeczy i wychodzimy stąd. -Powiedział ciepłym i stanowczym głosem. Nie wiem dlaczego przeczuwałam tą sytuację i miałam spakowane najważniejsze rzeczy w szkolnej torbie. Należał do nich kolaż zdjęć ze mną, Leonem, Maxim, Violą, moją mamą, tatą i kilkoma pustymi miejscami na zdjęcia Francesci i tego jedynego. Stary miś, którego dostałam od Leona i jego mamy, oraz inne mniej ważne przedmioty. 
Szybko wybiegliśmy z mieszkania. 
-Ja na prawdę nie miałem pojęcia. -Oznajmił Leon. Widziałam w jego oczach przerażenie, smutek i żal. Posłałam mu ciepły uśmiech, który starał się odwzajemnić. 
Po chwili okazało się, że doszliśmy do domu Leona. Nic się nie zmienił jest to średniej wielkości piętrowy biały domek z cegły. Ma brązową dachówkę oraz drzwi i ramy okien w tym samym kolorze. Dookoła znajduje się duży ogród, a w nim (tylko z przodu domu) białe, żółte i niebieskie kwiaty głównie hortensje. Leon otworzył drzwi i przywitał nas piękny zapach ciasta oraz obiadu. W przedpokoju wszystko było nowoczesne i gustowne biało-brązowe szafy i ławeczka oraz fioletowe ściany. Kolejnym pomieszczeniem był ogromny biało-brązowo-beżowy salon w centrum po lewej stronie znajdował się biały kominek oraz dwie pufy, bardziej przy środkowej ścianie ustawione były dwie duże skórkowe kanapy w białym kolorze oraz fotele w tej samej barwie. Na ścianie wisiał duży telewizor, a pod nim rozciągały się brązowe komody. W całym pomieszczeniu znajduje się wiele roślin. Na ziemi leży ogromny miękki biały dywan, zaś ściany pokryte są beżową farbą. Z prawej strony znajdowała się dość duża biało-turkusowa kuchnia. Po, której krząta się ciocia.
-Już jesteś Skarbie? Obiad będzie za dwadzieścia minut. -Zawołała, mieszając zupę w garnku.
-Tak mamo słuchaj: Ludmiła zostanie u nas przez jakiś czas mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? -Oznajmił nalewając sok jabłkowy do dzbanka, na co ciocia powoli odwróciła się. Wygląda tak promiennie jak ją zapamiętałam. Wysoka, szczupła, brunetka o długich falowanych włosach. Ubrana w różową zwiewną sukienkę do kolan i fartuch, a na jej twarzy gości promienny uśmiech oraz czarne okulary "kotki". W jej oczach zauważyłam łzy i radość. Od razu rzuciła się w moją stronę i zaczęła ściskać.
-Ludmiła oczywiście, że nie mam nic przeciwko, nawet nie wiesz jak tęskniłam. Ale co się stało? -Zapytała zmartwiona. I opowiedzieliśmy jej wszystko.
-Moja biedna malutka. -Powiedziała powstrzymując łzy.
-Leon zaprowadź Ludmiłę do pokoju gościnnego tego obok Twojego. Za raz będzie obiad. -Oznajmiła oszołomiona i wyszła do ogrodu zadzwonić.
-No to Twoje królestwo. -Powiedział Leon, a mnie zamurowało znajdowałam się w dość dużym pokoju, z różową tapetą w paski i mięciutką białą wykładziną na ziemi. Pod ścianą stało ogromne białe łóżko z szaro-różową pościelą w grochy. Przy dużym oknem stoi zgrabne białe biurko, a obok niego regały z pułkami. W pokoju jest garderoba oraz mała łazienka z wanną i ogromnym lustrem.
Lecz najmilszą rzeczą jaką zauważyłam były nasze fotografie z dzieciństwa wiszące nad łóżkiem, nie nowy laptop, nie nowa komórka tylko te zdjęcia. Po moich polikach zaczęły spływać łzy w końcu poczułam się jak w domu. Takim prawdziwym i rozpłakałam się na dobre, chyba bardzo głośno, bo przybiegła ciocia, przytuliła mnie i też zaczęła płakać. Zdezorientowany Leon nie wiedział co się dzieje i przerażony stanął w drzwiach i patrzył co się dzieje.

Znalezione obrazy dla zapytania maxi ludmiła leon i violetta

Znalezione obrazy dla zapytania maxi ludmiła leon i violetta

Znalezione obrazy dla zapytania mechi tini

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

Witam, witam xd
Na początku chcę was bardzo przeprosić, że tak długo nie było rozdziału. Ale wiecie jak to jest szkoła, szkoła i szkoła, a z tego co wiem was też ciągle męczą to kartkówka to testem lub sprawdzianem :/
Jak widzicie pogodziłam Leona i Lu lecz nie wszystko będzie takie kolorowe myślicie, że Maxi mówił prawdę i co dzieje się u Diego tego i wiele więcej dowiecie się w nexcie XD
Po drugie bardzo dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim rozdziałem i bardzo się cieszę, że opowiadanie spodobało się nowym osobą :)
Po trzecie wena do mnie wróciła to może ze szczęścia ^^
Tak co jeszcze hmm powiem tylko tyle, że już się nie mogę doczekać niedzieli, bo w końcu będą moje urodziny ta 16 XD
Całuski Sofie :***

poniedziałek, 28 września 2015

004 || Łatwo przyszło, łatwo poszło.

  2 godziny później

Francesca

 Na szczęście udało mi się wysprzątać pokój i przygotować małe smakołyki przed przybyciem Maxiego. Gotowa postanowiłam, że usiądę na fotelu i zabije czas w internecie. Wzięłam laptopa i zalogowałam się na Facebooka, niestety nie dane mi było obejrzenie zdjęć moich przyjaciół, gdyż do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka. Szybko zbiegłam po schodach na parter, poprawiłam się w lustrze i otwarłam drzwi chłopakowi.
- Hej.- Przywitaliśmy się i zaprowadziłam go do swojego pokoju. Maximilaian z zaciekawieniem oglądał mój pokój i fotografie, które wisiały nad moim łóżkiem. Ja w między czasie przyniosłam sok, czekoladę, muffinki i owoce. Z całym projektem wyrobiliśmy się dość szybko. Na prawdę bardzo dobrze mi się z nim pracowało, podzieliliśmy się obowiązkami i rozmawialiśmy o wszystkim nawet nie wiem kiedy temat zszedł na Leona.
- Słyszałem, że ty i Leon idziecie na randkę. - Oznajmił Ponte od niechcenia i zjadł malinę. Ja skinęłam głową i zabrałam jedną z poduszek, które leżały na kanapie i w tuliłam się w nią.
- Wiesz Fran... Ja nie chce Cię zniechęcać czy coś. Tylko powiem Ci, że Leon nie jest taki jak myślisz. - Bardzo zaciekawił mnie ten temat, ale również nieco za niepokoił, przecież Maxi i Leon są przyjaciółmi.
- Dlaczego tak mówisz i co masz na myśli?
- No wiesz Leon jest moim przyjacielem, ale mamy nieco różne zdania jeżeli chodzi o dziewczyny... Ja uważam, że kobieta jest jak kwiat piękna i delikatna, a mężczyzna powinien wiązać się z nią tylko na poważnie. A w życiu mężczyzny jest miejsce tylko na jeden poważny związek... Myślisz, że dlaczego nie mam dziewczyny? - Zapytał się, a mnie zatkało bałam się kontynuować tę rozmowę, gdyż zdaje sobie sprawę jak może się skończyć.
- Otóż nie mam dziewczyny, bo jeszcze nie spotkałem tej przy, której czuje to coś. Natomiast Leon traktuje dziewczyny jak rękawiczki "Łatwo przyszło, łatwo poszło". - Dodał po chwili, natomiast truskawka która przed chwilą włożyłam do ust stanęła mi w gardle była tak wielka jak gula, która rosła obok niej.
- A dlaczego mi to mówisz?
- Ponieważ zależy mi na tobie. Weźmy za przykład Leona i Ludmiłę. Nie mów mi, że nie zauważyłaś jak ją traktuje... A przecież ich mamy są siostrami. - Po tych słowach czułam jak moje serce rozpada się na miliony kawałków, a gula w gardle wybucha. Nie rozumiem jak można tak traktować rodzinę.
Dlaczego On jako chłopak, na którym mi zależy mi tego nie powiedział, ani Ona przecież traktuje ją jak przyjaciółkę...
- Powiedz mi dlaczego oni się tak nienawidzą?

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

No witam wszystkich jak w szkole u mnie męcząco :( Wiem, że rozdział dość krótki, ale pisałam go na szybko w trakcie nauki słówek z włoskiego (jutro mam kartkówkę i wena mnie wzięła na pisanie :). Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego Leon i Luśka się tak nienawidzą KOMENTUJCIE. Jeżeli skomentujesz napiszesz pytanie będę wiedziała, że zależy Ci na odpowiedzi. Im więcej komentarzy tym rozdział szybciej komentarze bardzo mnie motywują i next może być dłuższy ;)
Więc miłego wieczorku ;)
Sofie :***

czwartek, 27 sierpnia 2015

003 || Histeria.

Rozdział dedykuję wszystkim, którzy czytają i komentują to opowiadanie  ♥

Leon

 No ja nie wierzę ten Kretyn ewidentnie próbuje flirtować z Fran. Ja mu zaraz pokaże gdzie jest jego miejsce...
 - Siema, widzę że poznałaś już Diego. - Zwróciłem się do Włoszki bardzo przyjemnym jak na mnie głosem.
- O tak okazuje się, że oboje kochamy tę samą książkę. - Oznajmiła radośnie i wskazała okładkę na, której widniał napis "Harry Potter i kamień filozoficzny ".
- O to super też lubię te książki. - Powiedziałem dumnie i złożyłem ręce na piersiach.
- Na serio, a która Ci się najbardziej podoba? - Zapytał ten Kretyn rostrzęsionym głosem, na co Fran ponownie zwróciła swój wzrok na mnie.
- Eee... no ta ósma. - Oznajmiłem na co ta dwójka dziwnie się na mnie spojrzała.
- Leonku to zupełnie tak jak moja jesteśmy tacy sami. Czy z tej okazji chciałbyś dzisiaj po szkole wraz ze mną iść do mnie obejrzeć naszą ulubioną część filmu na komputerze i zjeść czekoladowe żelki. - Powiedziała do mnie "Leonku", a potem chyba zaproponowała randkę. To normalnie najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
- Leon czy ty mnie słuchasz? - Znowu ten jej delikatny, słodziutki i cienkoaksamitny głos wyrywa mnie z rozmyślania.
- No jasne, że tak. - Powiedziałem dumnym głosem opierając się o ramę drzwi prowadzących do szatni wf-u.
- To co mi odpowiesz na moje pytanie? -Zapytała poważnie z chytrym uśmiechem na swojej jasnej twarzy.
- Też się pytasz oczywiście, że TAK! - Wykrzyczałem uradowany.
- Naprawdę przeczytałeś wszystkie SIEDEM książek o Harrym Potterze i dalej upierasz się iż najlepsza jest ósma? - Zapytała już nie powstrzymując śmiechu.
- Eee co to ty teraz nie zaproponowałaś mi randki? - Zapytałem nieco zdezorientowany i... rozczarowany. Tak to chyba dobre słowo, gdyż ja na prawdę chciałem i chcę się z nią spotkać. Ona tylko oblała się wielkim rumieńcem.
- No wiesz w zasadzie to jeżeli chcesz możemy później gdzieś razem wyskoczyć np na pizzę lub do kina. - Zaproponowała nieco zawstydzona, a we mnie znowu pojawiła się chęć do życia.
- To znaczy randka tak? - Dodałem z moim uwodzidzielskim uśmiechem.
- Nie może raczej spotkanie zapoznawcze dwójki przyjaciół. - Powiedziała kierując się w stronę szatni.
- Czyli randka. - Powiedziałem, a ona odeszła. Z radości chciałem przebić piątkę Hernadezowi, ale nawet nie wiem kiedy odszedł od nas w stronę szafek.

Ludmiła

 Na szczęście najgorsza z możliwych lekcji już minęła. Nie rozumiem jak można lubić wychowanie fizyczne. Przecież z tej lekcji nie ma nic pożytecznego, człowiek tylko się poci i potem śmierdzi przez resztę zajęć w szkole, gdyż wspaniała dyrekcja nie chce udostępnić prysznica szkolnego, który służy odświeżeniu się po tej wyczerpującej lekcji.
- Hej Luśka co teraz mamy? - Usłyszałam głos mojej nowej mam nadzieję przyjaciółki.
- Histerię. - Oznajmiłam dość poważnym głosem i dalej kierowałam się do szkolnego bufetu w celu kupienia sobie czekolady. Taka moja natura, że kiedy się męczę lub stresuję najlepiej działa na mnie cukier, a w dzisiejszym dniu stres mnie nie omija gdyż miałam wf podczas, którego się z męczyłam, klasówke z biologii i teraz jedną z nudniejszych lekcji w szkole.
- Histerię? A nie czasem historię? - Francesca dalej zadawała mi pytania.
- Oj Fran lekcja z Panią Rossą nie jest historią lecz histerią. Ta kobieta mimo iż wygląda na miłą i dowcipną babkę jest diabłem wcielonym. Robi wszystko, żeby zrujnować nam życie. - Tłumaczyłam Włoszece w między czasie płacąc za czekoladę i częstując ją nią. Naszą jakże fascynującą rozmowę przerwał dzwonek informujący o końcu przerwy.

~Lekcja~

- Dobrze usiądźcie. Postanowiłam, że już teraz zapowiem wam waszą nową pracę domową. Mianowicie podzielę was w pary i każda para musi przygotować projekt na wybrany temat z historii. Tematy mogą być z pierwszej klasy liceum lub z gimnazjum. Taka mała powtórka. - Powiedziała nauczycielka i wyjęła listę, z której czytała nazwiska i łączyła je w pary. Mam nadzieję, że będę w parze z Fran lub Alexem. Wiem iż tylko oni będą zadowoleni ze współpracy ze mną.
- Ferro i hmmm... Verdas. - Kiedy doszły do mnie jej słowa myślałam, że wybuchnę ja nie chcę z nim pracować. Na twarzy nauczycielki widniał ogromny uśmiech. Ona na prawdę chce nas wszystkich skłócić. Jak ona mogła dać do jednej pary mnie i Leona?
Okazało się, że Fran jest w parze z Maxim, a Diego z Natalią.

Francesca

- Leon dzisiaj chyba jednak nigdzie nie wyskoczymy, bo umówiłam się z Maxim na robienie tego projektu. - Podeszłam do Verdasa i szepnęłam mu do ucha.
- Nie jesteś zły? - Zapytałam robiąc minę zabitego psiaka. On tylko na mnie spojrzał i wymusił uśmiech.
- No jasne, że nie jak coś to gdzieś wyjdziemy w piątek. - Powiedział i pocałował mnie w policzek na pożegnanie.
- Muszę lecieć na trening. - Dodał w biegu, a ja udałam się do domu.
O nie tu jest taki bajzel, a za dwie godziny będzie tu Ponte.
Postanowiłam posprzątać w pokoju i zrobić jakieś przekąski.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Hej hej tęskniliście za mną, bo ja bardzo xD Co do rozdziału to opinie pozostawiam wam z góry uprzedzam wena mnie nie lubi :D
Czy wam też się wydaje, że wakacje minęły za szybko? Zapraszam do zakładki Zapytaj bohatera i bardzo
 dziękuję Gosi Tofil za pytania :*
Jula mam dla Ciebie złą wiadomość przegrałaś nasz zakład wiec miejsce pierwsze należy do Ciebie XD
No to pozdrawiam i do nexta :*
PS. MAM OGROMNĄ PROŹBĘ MIANOWICIE JEŻELI CZYTASZ SKOMENTUJ WTEDY BĘDĘ WIEDZIEĆ DLA ILU OSÓB PISZĘ!!! :*

wtorek, 4 sierpnia 2015

002 || Odosobnienie.

 - Co powiedziałaś?! - Wycedziła przez zęby Natalia, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Nie udawaj kretynki... Chociaż nie ty nie udajesz. - Oznajmiłam lekceważąco i zajęłam miejsce obok blondynki. Oczywiście cała klasa patrzyła na mnie jak na kosmitkę.
- Dziękuję. - Usłyszałam cichy głos Lu.
Ja w odpowiedzi posłałam jej uśmiech. Później do sali wróciła Angie i podała nam nasze plany lekcji.

~Następnego Dnia~

Leon

 - Ja na prawdę myślę o niej cały czas. Ona jest jak... jak... połączenie żelek, czekolady i lodów brzoskwiniowych, mało tego tę mieszankę jesz na trampolinie skacząc do wody. To cała ona. - Tłumaczyłem przyjacielowi kim jest dl mnie Fran.
- Księciuniu tylko jej czasem tego nie mów, bo wiesz na te słowa może zareagować zupełnie inaczej niż myślisz. - Oznajmił mi poważnie Maximilian. Resztę drogi do szkoły przebyliśmy w ciszy.
Kiedy już weszliśmy do budynku szkoły skierowałem się do sali matematycznej, w której mam mieć teraz lekcje.
- Siema Leon, co tam słychać? - Do moich uszu doszedł głos Alexa. Jak ten facet mnie wkurza po jaką cholerę on za mną ciągle łazi?
- Cześć. - Odpowiedziałem krótko i ruszyłem w stronę jasnobrązowych drzwi prowadzących na najnudniejszą lekcję świata. Szybko pchnąłem drzwi i skierowałem się w stronę ''mojej'' ławki, w której siedzę od początku gimnazjum. Kiedy znalazłem się przy ostatniej ławce przy oknie okazało się, że jest ona już zajęta. Leżała na niej czarna torebka. O nie niema szans ten kto zajął to miejsce musi stąd spadać co z tego, że są dwa miejsca. To moje odosobnienie, jedyne miejsce, w którym mogę się przespać w czasie całodniowego pobytu w szkole. Jeszcze się okaże, że trafiła mi się ta pusta Natalia lub co gorsze Ferro. Na samą myśl o tym, że mógłbym siedzieć z moją kuzynką aż przeszedł mi dreszcz po ciele. Nagle poczułem, że ktoś za mną stoi i chce przejść do mojego dzidziusia mojej ławki.
- Czy ty głupia kretynko jeszcze się nie nauczyłaś, że to jest moje miejsce!? - Zapytałem wściekły obracając się do niej, żeby spojrzeć w twarz złodziejce miejsc. O mój Boże przecież to nie jest ani Ferro ani Rico, to jest dziewczyna mojego życia.
- Słucham? - Zapytała wściekła.
- Jak ty mnie nazwałeś? - Dodała po chwili stojąc nade mną.
- Ok. Chciałam Ci zrobić niespodziankę lecz skoro sprawy tak się mają dobrze. - Powiedziała biorąć torebkę do swej kruchej dłoni już miała odejść.
- Fran czekaj! - Zawołałem i podszedłem do niej cały zarumieniony. Ja nie chciałem Cię tak nazwać myślałem, że to torebka Nati. - Oznajmiłem na jednym wdechu.
- No dobra wybaczam. - Powiedziała i wróciła na moje nasze miejsce. Cała lekcja bardzo nam się dłużyła, ale nic straconego gdyż Włoszka wpadła na pomysł rzucania winogron do tablicy. Oczywiście trzeba było rzucić tak by wyglądało jakby rzucił to ktoś inny, np Hernadez. No, ale kto by uwierzył, że on czymś rzuca że zajmuje się czymś innym niż czytanie?
Moje przemyślenia przerwał dzwonek ogłaszający koniec przerwy i jak torpeda wystrzeliłem z sali matematycznej w stronę hali gimnastycznej.

Diego

 - Dzień dobry pani Smith. Idę tam gdzie zawsze. - Przywitałem się z drobną starszą kobietą, która jest bibliotekarką w naszej szkole i skierowałem się do regałów z książkami. Kocham przebywać w tym miejscu, ma ono jasnożółte ściany, brązowe panele na podłodze i regały w tym samym kolorze. Ściany przyozdobione są najróżniejszymi cytatami i fotografiami absolwentów liceum i gimnazjum tej placówki. Ale najbardziej lubię zapach tych starych zniszczonych kartek w książkach używanych przez setki osób. Uważam iż każda z tych książek ma swoją duszę. Postanowiłem, że dzisiaj postawię na przygodę, na klasykę. Wyjąłem książkę o przygodach Harrego Pottera, nie ważne że znam tę historię niemal na pamięć zawsze kiedy do niej wracam czuję jakbym czytał ją pierwszy raz. Chciałbym spotkać taką dziewczynę, która podzieliłaby moje pasje i postrzeżenia na świat. Która tak jak ja zamiast na imprezę wolałaby zostać w domu i poczytać, obejrzeć jakiś dobry film lub wyjść z psem na spacer. Która woli teatr od kina. Z którą mógłbym rozmawiać godzinami, a tematy by nam się nie kończyły, taka która mogłaby rozmawiać ze mną na temat książek. Nie musi być piękna, najważniejsze jest wnętrze i obraz jej duszy no i uśmiech.
- Hej, ty jesteś Diego prawda. - Mym oczom ukazała się czarnowłosa dziewczyna ubrana w czerwoną koszulę w kratę, czarną skórkową spódnicę, czarne rajstopy i botki na obcasie w kolorze rajstop i spódnicy.
- Tak cześć, ale ty mi się nie musisz przedstawiać znam Cię Francesco. - Oznajmiłem i posłałem jej uśmiech, który odwzajemniła.
- Co cię do mnie sprowadza? Chcesz kasę? Śniadanie? Czy może spisać jakieś zadanie? - Zapytałem poważnie. Ludzie zawsze przychodzą po to no są wyjątki, które chcą jeszcze mój bilet na obiad.
- Ja nie chcę od Ciebie żadnej z tych rzeczy. Chciałam pogadać, poznać nową osobę. Zauważyłam, że jesteś pochłonięty czytaniem mojej ulubionej książki. - Powiedziała nie co urażona i wskazała na okładkę. Ja się cały zarumieniłem i posłałem jej lekki uśmiech.
- Wybacz, ale ludzie zwykle po to do mnie przychodzą.
- Spoko, grzechy zostaną odpuszczone jeżeli pokażesz mi gdzie jest sala z wf-u. - Powiedziała uśmiechnięta. i wstała z miejsca na co ja się uśmiechnąłem. Wolnym krokiem szliśmy jak na skazanie (przynajmniej ja), gdyż nie znoszę tej lekcji nijak ona się ma do matematyki. Całą drogę rozmawialiśmy o książkach Rowling po czym znaleźliśmy się pod halą. Na moje nieszczęście zobaczył nas Leon i nieźle się wkurzył, chyba jest zazdrosny. O nie on tu idzie...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej proszę nie zabijajcie mnie za ten rozdział, gdyż sama wiem że jest on klapą...
To wszystko przez Pati, która nie dała dość memu mózgowi do siebie i kazała mi szybko pisać dwójkę xD Tak zapraszam do zakładek zadawajcie pytania chętnie odpowiem ;)
Mam jeszcze taką małą informację mianowicie dziś w nocy wyjeżdżam na dwa tygodnie, więc mogę nie komentować waszych opowiadań (wszystko zależy jak będzie z prądem, jadę pod namiot), ale na 100% nadrobię po powrocie. Tak więc nie zapominajcie o mnie i udanych wakacji ;)
Sofie :***



piątek, 31 lipca 2015

001 || Świat tortur.

Rozdział dedykuję mojej prawej ręce Dolor ;*

Ludmiła

 Tak to już dziś koniec laby, świętego spokoju, odpoczynku od dzisiaj znowu zaczną się kolejne problemy i męczarnie. Idę do miejsca zwanego światem tortur inaczej szkołą.
Chociaż jest jeden plus w końcu spotkam się z Alexem, strasznie za nim tęskniłam. Nie widzieliśmy się przez całe wakacje, ponieważ on postanowił iż w tym roku będzie zdawał do drużyny koszykówki.
- Ludmiła wychodzę! W kuchni masz kanapkę! - Usłyszałam głos matki dobiegający z przedpokoju. Pewnie znowu wróci w nocy. Zwinnym ruchem ręki zdjęłam z siebie kołdrę i udałam się do szafy. Z wyborem ubrania nie miałam dużego problemu, gdyż mam tylko jedną w miarę ładną i niezniszczoną sukienkę. Jest ona granatowa z długim rękawem przed kolana. Udałam się do łazienki i wykonałam wszystkie poranne czynności następnie ubierając wcześniej przygotowaną rzecz.
- Gdzie moja kanapka? - Zapytałam ojca siedzącego w ''salonie'' na kanapie i oglądającego jakiś nudny serial.
- Mówisz o tej z szynką? Zjadłem. - Odpowiedział lekceważąco.
- Ale ona była dla mnie.
- Przynajmniej nie przytyjesz. - Wybełkotał i wziął łyk piwa.
- Może zamiast od rana chlać mógłbyś zabrać się za szukanie pracy! - Krzyknęłam, a do moich oczu mimowolnie napłynęły łzy. Jak ja nienawidzę tego życia.
- Coś ty powiedziała Smarkulo! - Krzyknął i wstał z kanapy po czym podszedł do mnie i uderzył w policzek. Dotknęłam miejsca, na którym chwilę temu znajdowała się jego ręka i wybiegłam z domu. Oczywiście dla mnie to nie nowość, że mnie uderzył lecz pierwszy raz zdarzyło mu się zbić mnie w twarz. Najdziwniejsze jest to, że nie chce mi się płakać. Po chwili znalazłam się już w budynku szkoły, mimo że bardzo tu cierpię czuję się bezpieczna. Jest tu tyle różnych osób: aktorzy, muzycy, matematycy, sportowcy, humaniści, naukowcy, plastycy, metale i hipisi, ale każdego z nas łączy jedna rzecz wszyscy jesteśmy skrzywdzeni przez los. Leona mojego kuzyna rzuciła dziewczyna dla której był w stanie nosić góry, Camila jest wychowywana tylko przez matkę i ciotkę, Clara jeździ na wózku, Maxiego wychowuje ojciec i jego partner. Jedynie nie wiem co się stało Natalii, że mnie tak bardzo nienawidzi i krzywdzi tak wiele osób, ale uważam iż nie jest ona złą osobą tylko zagubioną i skrzywdzoną przez los.
- Hej Ludmiła. - Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos Alexa, ale ja mam szczęście że go mam.
- Cześć Skarbie. - Oznajmiłam i chciałam go pocałować, ale on mnie odepchnął.
- Luśka rozmawialiśmy już o tym nie przy ludziach. - Powiedział szorstko i rozglądał się jakby kogoś szukał.  W pewnym momencie drzwi do auli otworzyły się i wszystkie wzroki skierowały się w tamtą stronę. Stała tam czarnowłosa dziewczyna chyba w moim wieku. Ubrana była w śnieżnobiałą koszulę, czarne rurki, ciemne botki na obcasie i skórzaną kurtkę w tym samym kolorze co spodnie i buty. Ja bym umarła, gdybym była na jej miejscu a ona tylko stała i uśmiechała się. Najprawdopodobniej nowa, bo nikt z nas nigdy jej tu nie widział. Oczywiście mój kuzyn i jego banda już kiwali jej, aby do nich podeszła.

Francesca

Wiedziałam, że pierwszy dzień w nowej szkole będzie świetny, gdyż kocham być w centrum uwagi.
Kiedy weszłam do pomieszczenia z beżowymi ścianami, sceną i brązowymi fotelami wszystkie wzroki przeniosły się na mnie i jakiś chłopak bardzo przystojny ubrany w białą koszulę, czarne spodnie i żółto-niebieską bluzę z logiem szkoły pokazał miejsce obok siebie i tak znalazłam się obok jego bandy.
- Siema jestem Leon. - Powiedział wcześniej wspomniany chłopak i uśmiechnął się do mnie.
- A ja Maxi. - Dodał niższy i kiwnął głową.
- Hej ja jestem Francesca dla przyjaciół Fran. - Przedstawiłam się chłopakom siedzącym wokół mnie. Normalnie nie mogę uwierzyć, że w tym budynku znajduję od 10 minut i już zna mnie cała drużyna koszykarska. Naszą rozmowę przerwała niska, grubsza kobieta w ciemnych włosach i krzycząco różowej sukience.
- Witam was drodzy uczniowie. Zapewne jak wiecie wakacje się skończyły i rok szkolny się zaczął, więc trzeba zabrać się solidnie do pracy. - Oznajmiła usypiającym głosem. Potem coś tam jeszcze mówiła, ale jej nie słuchałam skupiłam się na pisaniu SMSów z moim przyjacielem z Włoch. Cała przemowa skończyła się po 30 minutach i udaliśmy się do klas. Okazało się, że muszę udać się do sali numer 27. Po długich poszukiwaniach znalazłam odpowiednią salę i do niej weszłam.
- Dzień dobry. - Oznajmiłam i podeszłam do młodej kobiety, której podałam karteczkę z moimi danymi itp.
- Dobrze. Mam na imię Angie i będę twoją wychowawczynią. To jest Francesca i przyjechała do nas z Włoch. Możesz nam coś o sobie opowiedzieć. - Oznajmiła kobieta i posłała mi ciepły uśmiech po czym usiadła przy biurku uzupełniając jakąś listę.
- Ok to jestem Fran. Kocham muzykę, rozmowy z przyjaciółmi, podróże, chodzić na zakupy oraz sport. Jeżeli chodzi o szkołę i naukę to nie jestem żadnym orłem i to chyba wszystko. - Powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam.
- Dobrze to usiądź sobie z... Ludmiłą. - Pokazała mi miejsce Angie.
- Ale to jest zajęte dla Alexa. - Powiedziała cicho blondynka.
- U mnie jest wolne! - Zawołał Leon i zepchnął Maxiego z miejsca obok siebie.
- Bardzo śmieszne. - Powiedziała nauczycielka i posłała mu dziwne spojrzenie.
- Dobra siadaj. - Dodała po chwili Ludmiła i pokazała miejsce obok siebie.
- Spoko nie musisz mnie znosić cały rok jutro siądę gdzieś indziej. - Szepnęłam i posłałam jej uśmiech.
- Ja idę po wasze plany lekcji. Bardzo proszę bądźcie w miarę spokojni. - Powiedziała kobieta i wyszła. Po chwili do sali weszła pewna czarnowłosa dziewczyna ubrana w czerwoną mini sukienkę i czarne szpilki.
- O Ludmiła widzę, że znalazłaś sobie koleżankę. Co tak samo biedna i pokrzywdzona przez los brakiem urody jak ty. - Powiedziała z lekceważącym uśmiechem
- Masz jakiś problem? Ja tam nie mówię, że jestem miss świata czy coś, nie znam się na urodzie, ale uważam że Ludmiła jest bardzo ładna, a ty to chyba nawet nie miałabyś szans by zostać miss śmietnika. - Oznajmiłam z równie lekceważącym uśmiechem, a wszystkie wzroki znowu zostały wlepione we mnie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejka jak wam wakacje mijają, bo mi za szybko.
Jest rozdział miał on wyjść inaczej, ale nie ważne... Nie wiem kiedy dwójeczka, bo pod poprzednim było mało komentarzy ;(
To ja kończę buziaki Sofie ;***

czwartek, 30 lipca 2015

Prolog

  ~1~
Jakie życie kiedyś było proste... Smutno mi się robi kiedy myślę o tych wszystkich chwilach jak moja rodzina była jeszcze normalna.

 - Naprawdę będziemy mieszkać w nowym domu? - Zapytałam z niedowierzaniem.
- Tak Słońce, w nowym mieszkaniu będziesz mogła urządzić swoje 10 urodzinki. - Powiedziała mi mama całując w czoło i przykrywając kołdrą.
- Dobranoc mamusiu. - Oznajmiłam zapalnym głosem i zasnęłam. 
Po tygodniu przeprowadziliśmy się do nowego pięknego domku. Miał on dwa piętra, przestronny ogród i trzy garaże.

Niestety nie było dane nam długo tam mieszkać. Po nie całym roku mój ojciec stracił pracę, jego pensja była naszym jedynym środkiem utrzymania. Musieliśmy sprzedać dom i kupiliśmy małe mieszkanie w starej kamienicy. Niczym nie przypomina ono naszego starego domu. Jest małe, zimne, a nasz "ogród" to stary zaniedbany plac. Mieszkamy tu, ponieważ po tym jak mój ojciec stracił pracę załamał się i popadł w nałóg alkoholowy. W szkole wszyscy mnie wyśmiewają nawet mój kuzyn, z którym niegdyś byłam bardzo związana. Na szczęście teraz mam Alexa, który mnie wspiera i bardzo kocha. Chyba...

~2~

 Już się nie mogę doczekać września. Tak może brzmi to dosyć dziwnie, że w tych czasach istnieją jeszcze nastolatkowie lubiący chodzić do szkoły. Ale ja już tak szaleje na jej punkcie, ponieważ kocham poznawać nowych ludzi, a w tym roku przeprowadzam się i będę chodzić do nowego liceum. Mam nadzieję iż w nowym życiu znajdzie się miejsce na miłość, przyjaźń i pasję.

♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
Tak więc prolog już jest :)
Błędy poprawie jutro, ponieważ piszę z telefonu a chciałam go dodać jak najwcześniej. Domyślacie się kim są te dwie osoby? Piszcie w komentarzach :*
Sofie :***

Witajcie ^^


Hej, cześć i witajcie!
Jak widzicie, założyłam nowego bloga z opowiadaniem... Oczywiście starego również będę prowadzić, ale jest sobie pewna osóbka, która dała mi motywację i pomysły :D
Tak więc Dolor, bardzo Ci dziękuję :*
Niebawem (dzisiaj lub jutro) pojawią się bohaterowie i prolog ^^
Wszystkich bardzo serdecznie zapraszam do czytania!
Sofie :***