sobota, 28 maja 2016

002 II Nowy rozdział w życiu

Rozdział dedykuję wszystkim, którzy na niego czekali kocham Was!



#Pierwsza myśl#

 Od kilku dni po jego głowie chodziła tylko jedna myśl ,,Jak tam będzie?".  Od dziecka bał się zmian, niestety jego "kochani" rodzice nie oszczędzali ich mu. Pamiętał, że kiedy był w przedszkolu poznał Davida, byli najlepszymi przyjaciółmi lecz po roku jego ojciec dostał pracę w Londynie i musieli opuścić zarówno Nowy Jork, jak i Davida. W wieku dziewięciu lat poznał Panią Smith, była ona jego sąsiadką i opiekunką. Traktowała go jak własnego wnuka, wspólnie się bawili, odrabiali prace domowe, chodzili do cukierni na karmelowe maffiny, niestety jego rodzice po raz kolejny go zawiedli i musiał opuścić kolejną osobę, którą kochał. W ten sposób trafili do Madrytu gdzie mieszkali przez kolejne cztery lata, tam poznał swoją miłość do aktorstwa, tańca i śpiewu. Kiedy jego ojciec się o tym dowiedział zabronił mu uczestniczyć w zajęciach ze sztuki, kazał brać przykład ze starszego brata, sportowca, najlepszego ucznia, dobrego przyjaciela i przywódcy, miał być taki jak on. Następnie było Tokio (tam zadecydował, że już nigdy nie zje ryżu), i teraz kolejna przeprowadzka po czterech latach ma nadzieję, że ostatnia.
- Logan pośpiesz się, musimy złożyć dokumenty w szkole! Chyba chcesz zobaczyć nowe liceum, prawda?
- Tak mamo. Prawda.
Oznajmił schodząc po schodach i zapinając plecak.
- Proszę kanapka. Wiesz o tym, że jeżeli chcesz zostać kapitanem w drużynie koszykówki musisz jeść.
- Mhm. Tak o niczym innym nie marzę.
Mruknął sięgając po posiłek i kierując się w stronę garażu. Po chwili siedział obok ojca w samochodzie i pędzili w stronę szkoły.
- Tato mam już siedemnaście lat... Nie musisz iśc ze mną.
- No chyba żartujesz. W takich placówkach zawsze lepiej wygląda, gdy rodzice załatwiają dokumentacje szkolną wraz z dziećmi. Ruszaj się.
Nie skomentował już niczego, tylko powlókł się za ojcem nucąc jakąś starą melodię.
- Witam Państwa w najlepszym liceum w Argentynie, w Akademii Blake. Proszę usiąść.
Oznajmił mężczyzna wskazując krzesła przy biurku. Potem ojciec wraz z dyrektorem omawiali sprawy związane z książkami, mundurkiem na ważne uroczystości czy zajęciami poza lekcyjnymi.
- Panie Dyrektorze, a czy jest tutaj drużyna koszykarska?
- Oczywiści, mamy sekcję sportów wodnych, zespołowych, indywidualnych oraz grupę taneczną.
- Logan w poprzednich szkołach grał w koszykówkę, jest rewelacyjny, po szkole średniej chce wyjechać do Bostonu, gdzie uczy się jego brat.
- O to świetna wiadomość, ponieważ wraz z nowym rokiem są nowe miejsca, jutro zgłoś się do Leona Verdasa  on jest kapitanem, a na dzisiaj to chyba tyle. Dziękuję do jutra.
- Do widzenia.
- Ja jeszcze skoczę do łazienki, jeżeli się spieszysz to już jedź.
- Spotkamy się w domu na kolacji. Jadę do firmy. Jak coś to dzwoń, pa.
Postanowił zwiedzić szkołę, poszukać pływalni i sali muzycznej. Kiedy szedł pogrążony we własnych myślach usłyszał tylko wrzask.
- Ty Głupku! Oślepłeś! Nie widzisz!?! Popatrz co zrobiłeś! Nie dość, że zalałeś mi kawą podręczniki i białą bluzkę to jeszcze nowy obraz! Wielkie dzięki!
Wrzeszczała ciemnowłosa dziewczyna starając się zetrzeć brązową plamę z bluzki.
- Mnie też jest bardzo miło Cię poznać! Przecież widziałaś, że idę i nie wiem gdzie jest wyjście, aż tak trudno się domyśleć, że zabłądziłem?!
- Acha czyli to moja wina, że zalałam sobie pracę domową i omal nie poparzyłam kawą?! Wielkie dzięki za szczerość! Gdybyś był choć trochę ogarnięty przeprosiłbyś, pomógł mi czy coś, ale nie TY stoisz i się jeszcze na mnie drzesz!
-Eeee... Przepraszam...
Zrobiło mu się głupio, bo zrozumiał iż dziewczyna ma rację.
- Jestem Logan i tak trochę zabłądziłem.
- A co mnie to obchodzi jak się nazywasz, przez Ciebie już w pierwszym miesiącu nauki dostanę jedynkę z matmy za niechlujny zeszyt. Spadaj, dam sobie radę sama.
Zabrała rzeczy i powędrowała w głąb korytarza, uznał że na dzisiaj wystarczy mu już szkoły.
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej Kochani!
Przepraszam, że tak długo nie było wpisów, powiedzmy miałam ciężki okres w życiu.
Ale teraz coraz bliżej do wakacji, więc wiecie posty będą częściej ;)
Przeprasza, że tak krótko i nudno, ale musze znowu wejść w klimat opowiadania xdd
Zapewne zauważyliście, że znowu sama prowadzę bloga... Otóż nie pokłóciłyśmy się, ani nic z tych rzeczy. Po prostu brakowało nam czasu na pisanie, a dlatego, że nie lubimy pożegnań uznałyśmy wraz z Dolor, że tak po cichu, bez rozgłosu będzie lepiej. Poza tym nie oficjalnie Pati dalej jest autorką więc czemu miałyśmy się żegnać :)
Dobra, a teraz do rozdziału jak myślicie kim była ta dziewczyna, ktoś ważny czy epizod?
Zostawcie komentarze błagam xdd I zaglądajcie do zakładek.
Pozdrawiam Sofie ;***






3 komentarze:

  1. Jejciu , jejciu , jejciu Nowy rozdział ❤
    Biedny Logan , całe życie na walizkach :*
    Ta dziewczyna była dziwna , no ale cóż ... życie ;)
    Tesknilam za twoimi rozdziałami , ale wreszcie się pojawił ;*
    Nie mogę się doczekać , dalszej części :*
    Szkoda,ze nie piszecie razem z Dolor , ale trochę was rozumiem sama nie mam dużo czasu :/ Czekam na next , wpadnij do mnie ;*
    Całuski :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że zostawię komentarz, kochana <3
    Bardzo cieszę się z twojego powrotu :3 Szczerze mówiąc liczyłam na to, że znów będziesz pisać rozdziały ^^ W końcu twoje prace są GENIALNE! :D
    A ja wiem, kim jest ta dziewczyna! Ha <3
    Już nie mogę doczekać się kolejnego... Napisz z prędkością światła :3
    Kocham! Mocno! <3

    OdpowiedzUsuń